Do wyjazdu zostały nam cztery dni postanowiliśmy więc poszukać miejsca na spokojne plażowanie i snoorkowanie. W środę wieczorem trwały poszukiwania na stronach internetowych jak by tu dojechać w ustronne miejsce. I bingo coś tam znalazłam na forum o Chorwacji. Postanowiliśmy sprawdzić opisane miejsce. Ruszyliśmy więc w stronę Vrbnika i odbijając jakieś 5 km w stronę Risika znaleźliśmy plażę obok ruin cerkwi św. Marka. Za wjazd trzeba zapłacić 40 kun. Nie mogliśmy znaleźć miejsca parkingowego więc pojechaliśmy szutrową drogą dalej. Zatrzymaliśmy się obok grupy samochodów i znów bingo! Po zejściu paru metrów ukazała nam się urocza zatoczka z pięknym zajściem do wody. Ludzi jak na lekarstwo. No bajka!
Spokojnie, w ciszy poplażowaliśmy, popływaliśmy w ciepłej, przezroczystej wodzie. Dno po kilku metrach z kamienistego zamienia się w piaszczyste. Jest jak w basenie. Zero jeżowców tylko jakieś małe rybki pływają.
Po kilku godzinach odpoczynku postanowiliśmy zjeść obiad w pobliskim Vrbniku. Wcześniej byliśmy w tym miejscu ale nie było jak zaparkować. Teraz swobodnie znaleźliśmy miejsce na miejskim parkingu przy samej starówce. Wąskimi uliczkami obeszliśmy centrum i znaleźliśmy restaurację z przepięknym widokiem na morze. Dania były pyszne i wykwintne a na koniec w gratisie alkoholowy sorbet (bajeczny!).
Po posiłku poszukaliśmy najwęższej ulicy na świecie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz